wtorek, 19 października 2010

Białe koszule po sznurze szły

Dawno, dawno temu , w czarodziejskiej krainie klapouchych wiatraczkow, mieszkal sobie Gus Jamnik oraz Maly Pasiasty Warchlaczek. Pewnego razu rano zapakowali do plecaka plastry różowej polędwicy i termos z goraca herbata i wyruszyli na poszukiwania Ksiezniczki motyli. Przedzierali sie meznie przez las i natrafili na osrodek Emaus Turno. Przywital ich ojciec dyrektor i ugoscil jak najblizsza rodzine, a mi pozwolil w drodze wyjatku zorganizowac tam wesele.
Znalazlysmy z mama sale weselna, jakiej szukalysmy.Dwudziestego czwartego kwietnia dwa tysiace jedenastego roku w tutejszej kapliczce ksiadz nam poblogoslawi i bedziemy zyli dlugo i szczesliwie, podobnie jak bohaterowie bajki, ktora opowiadal mi w dziecienstwie tata. Atrakcji weselnych planujemy z mama conajmniej kilka, a wsrod nich pokaz sztucznych ogni oraz zakrapiane poprawiny. Pierwsi goscie bukują już przeloty do Warszawy. Termin wesela w Niemczech nadal sporny, 19 marca czy 9 kwietnia?
Podsumowując 3 i pół miesiąca od WSTĘPNEGO ustalenia daty ślubu, prezentuję nasze osiągnięcia:
-3 Daty na dwa śluby
-2 Daty ślubu cywilnego
-1 Druhna
-1 zespół
-3 fotografów
-około 40 przymierzonych sukni w 5 miastach Polski i Niemiec
-2 faworytki wsród wyżej wspomnianych
-2 sale weselne na 350 i 160 osób
-milion godzin spędzonych na oglądaniu zaproszeń, prezentów dla gości, bukietów, butów, dekoracji, welonów, garniturów, zdjęć i innych
Chyba idzie nam całkiem nieźle!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz